W kierunku światła.

 Od czego by tu zacząć?

Słowa kłębią i kotłują w głowie.

Może od początku.

Ale co było napierw?

Kura czy jajko?

To może o negatywach.

O tym, jak świat zalewa mrok.

Fala mrocznego negatywu.

A nam do życia potrzebne jest światło.

Stoimy u progu wiosny. Za nami szczególnie ciemny, bury czas jesienno-zimowy. Niewiele było mrozu, śniegu a jeszcze mniej było słońca. Kto tak tęskni za słońcem jak ja? Słońce, światło, blask to energia. Energia ciepła, dobra, pozytywu. To energia chęci do życia. Chęci, motywacji, do pracy, do codzienności. Gdy chwytamy słońce i pozwalamy na to aby blask zalewał nasze wnętrze i duszę jest nam lepiej. 

Tylko czy na pewno chcemy aby nam było lepiej? Spójrzmy dookoła, na to co się dzieje. Przecież wszyscy wiemy, że te teksty o słońcu i blasku brzmią jak bajki. Otóż wokół nas panuje mrok. Ciemność wychyla się z każdej strony. W formie negatywów, nieprzyjemnych informacji, które potęguję lęki i strachy, niepokoje i obawy. A my z naszym bagażem doświadczeń mimowolnie poddajemy się ich wpływom. Pozwalamy aby wnikały w nasze wnętrza, aby mnożyły nasz stan że jest źle i będzie źle. Jednocześnie zaprzeczając sobie, jakobyśmy chcieli żyć w końcu dobrze.

Jak więc wyrwać się z tej otchłani gdy wydaje nam się, że siedzimy po uszy w tym bagienku i wyjścia z niego nie ma? Słowo klucz to właśnie: "Wydaje nam się". Jest to iluzja którą akceptujemy jako rzeczywistość. Materializujemy ją w naszej wyobraźni, wierzymy że ona jest. Tymczasem to tylko od nas zależy czy identyfikujemy się z nią. Bo tak na prawdę, to właśnie od nas zależy wszystko.

To czy żyjemy w negatywach, czy poddajemy się im z zewnątrz. To my podejmujemy decyzje czy w nie wchodzimy i bierzemy je do siebie. 

Jeżeli nieustannie zadręczamy się, tym jak jest fatalnie to jest to tylko i wyłącznie decyzja nas samych że tak funkcjonujemy. Jeżeli uważamy, że jakiekolwiek zmiany wymagają trudu i są nie do podjęcia, to również jest to tylko i wyłącznie nasze przekonanie w które usilnie wierzymy. W gruncie rzeczy chyba jest jasne, to do czego zmierzam: To my jesteśmy odpowiedzialni z nasze życie tu i teraz. 

Niezależnie od tego jakie mieliśmy dzieciństwo, dom rodzinny, rodziców to od nas w dorosłym życiu zależy co zrobimy z własnym bagażem doświadczeń. Nawet jako dzieci decydujemy o tym co bierzemy od naszych rodziców i z naszego otoczenia! To dlatego moje życie może przebiegać zupełnie inaczej niż mojego rodzeństwa. Mimo tergo, że jesteśmy od tych samych rodziców i mamy zbliżony do siebie bagaż doświadczeń. 

Czy chcę spędzić resztę życia na pielęgnacji poczucia krzywdy z przeszłości? Czy chcę mieć to za sobą i iść dalej? Czy chcę powielać schemat z domu rodzinnego i przekazywać go moim dzieciom? Czy chcę iść inną ścieżką wychodząc poza schematy? 

Wszystko jest do zrobienia, ogarnięcia i wyjścia z sytuacji oraz stanu w jakim jesteśmy. Możemy pracować nad naszymi wzorcami wyniesionymi z domów rodzinnych, przekonaniami głęboko zakorzenionymi, schematami które z automatu powielamy. Na prawdę nie musimy robić tego wszystkiego. Możemy robić inaczej. Pytanie tylko, czy na prawdę chcemy aby było dobrze? 

Jeśli postanowiłam zboczyć z drogi otoczonej mrokiem i ciemnością, postanowiłam zaprosić do siebie światło, to przede wszystkim zmieniam kierunek. 



Dlaczego mam tak źle? Dlaczego ciągle choruję? To wina: "mamy, taty, rodzeństwa, domu rodzinnego, dzieciństwa, tych okropnych i podłych ludzi jakich spotkałam... miejsca w którym żyję, kraju, polityków, systemu, świata... itd... A dlaczego inni mają lepiej? To niesprawiedliwe. Ona/On nie cierpi, mają dobrze, nie muszą się męczyć... im się udaje, spotykają dobrych ludzi a ja tylko złych..." 

Jestem wdzięczna i dziękuję za taką mamę i tatę jakich dostałam albo wybrałam sobie sama. Dzięki nim jestem bogata i potrafię sobie poradzić w życiu. Kiedy zmieniłam kierunek mojej ścieżki w stronę światła, pomimo napotkanych trudności spotykam dużo dobra. Uważam, że dzięki moim doświadczeniom mam potencjał który pomaga mi w życiu, które nie jest łatwe, lekkie i przyjemne. Wiem, że dużo mam jeszcze do zrobienia. Dla moich bliskich. Dla moich dzieci, dla przyszłych wnuków. Dla siebie. 

Światło jest potrzebne do życia nam tak samo jak roślinom. Szkoda że o tym nie pamiętamy i z własnej woli poddajemy się ciemności. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie lubię